logo logo

Samsung NU8000, czyli prawdopodobny best buy 2018

Samsung NU8002 - pierwsze uruchomienie
Samsung NU8002 - pierwsze uruchomienie

Niedawno (no dobra, dość dawno) dzięki uprzejmości Samsung Polska spędziłem trochę (nawet sporo) czasu z Samsungiem NU8000 (NU8002/NU8042/NU8072), czyli następcą ubiegłorocznego bardzo dobrze wyważonego (i świetnie przyjętego) modelu MU7000 (MU7002/MU7042). W tym tekście zajmę się zarówno opisem jakości obrazu, smart tv i wykonania, różnicami względem serii MU7/8, jak i porównania z wiszącym na mojej ścianie ubiegłorocznym modelem 65MU8000 (8002).

Gdyby patrzeć na sam, rozebrany z obudowy panel i nie zaglądać do ustawień, mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, że MU7 i NU8 to ten sam telewizor. Na szczęście po głębszym zbadaniu sprawy okazuje się, że pojawia się trochę usprawnień nie tylko jeśli chodzi o dodatkowe funkcje, ale też w kluczowej – jakości obrazu. Niepokoić może jedynie fakt, że Samsunga coraz częściej widujemy jako króla midrange‘u, a ustępuje on pola konkurencji w segmencie high-end.

Obraz

Na początek podobieństwa: dalej mamy do czynienia ze studwudziestohercowym (w 49″ 60Hz), dziesięciobitowym panelem VA z szerokogamutowym podświetleniem o przyzwoitej jasności HDR w półmatowym wykończeniu, jak to miało miejsce z serią MU7. Z moich obserwacji wynika jednak, że panele 2018 mają przede wszystkim mniejsze straty kontrastu pod kątem, w bezpośrednim porównaniu – głębszy poziom czerni oraz sporo wydajniej pracujące lokalne (no, pseudolokalne – podświetlenie dalej umieszczone jest na jednej, dolnej krawędzi, więc wygaszanie odbywa się kolumnami) wygaszanie podświetlenia. Inżynierom z Samsunga udało się więc okiełznać to, na co narzekano mocno w recenzjach ubiegłorocznej linii modelowej – zbyt agresywny local dimming. Dalej nie jest idealnie, ale o tym niżej.

W dalszym ciągu uważam, że Samsung należy do czołówki jeśli chodzi o odwzorowanie ruchu – przy odrobinie zabawy suwakami każdy znajdzie odpowiednie ustawienie dla siebie. Miłośnicy ruchu “plazmowego” mogą, jak zwykle, włączyć migotanie podświetlenia (LED Motion Plus), należy jednak pamiętać, że obniża to jasność – co przy SDR można wyregulować podnosząc wartość ustawień podświetlenia, jednak w przypadku obrazu HDR nie zda to egzaminu, bo w nim podświetlenie pracować musi na maksymalnych obrotach.

W trybie filmowym przy treściach SDR kolory wydawały się, jak zwykle u Samsunga, nieco zbyt mało nasycone, ustawień tych jednak nie ruszałem, bo bez odpowiedniego sprzętu trudno je poprawnie wyregulować. Generalnie jednak, ustawienie trybu filmowego załatwia za nas większość roboty jeśli chodzi o uzyskanie obrazu możliwie bliskiego referencji: jedyne, co musiałem wyregulować, to obniżyć o jeden stopień kontrast i nieco pokombinować z suwakami upłynniacza ruchu (ostatecznie stanęło na popularnym ustawieniu 10/3).

HDR

Biorąc pod uwagę obecną cenę tego modelu (w chwili pisania tego tekstu nieznacznie ponad cztery tysiące złotych), mamy do czynienia z naprawdę porządnym efektem HDR. Naturalnie, jasność odbiega od deklarowanego HDR 1000: jeśli wierzyć większości testów, szczytowa jasność NU8 oscyluje w granicach 800cd/m². I faktycznie, efekt HDR było mocno zauważalny. Również szerokogamutowe podświetlenie panelu (tzw. dynamic crystal color) robiło robotę. Kolory w HDR były bardzo wyraziste, jednocześnie naturalne. Jedyne, co tłumiło efektowność HDR to półmatowe wykończenie panelu: zwłaszcza przy jaśniejszym świetle powodowało blednięcie kolorów i czerni. Osobiście zdecydowanie jestem #teampołysk.

Poniżej kilka poglądowych zdjęć dla porównania HDR i SDR.

Ekran startowy Wiedźmina 3 - HDR vs. SDR
ekran startowy Wiedźmin 3 HDR
ekran startowy Wiedźmin 3 SDR
Wiedźmin 3 - HDR vs. SDR
Wiedźmin 3 - HDR na NU8002
Wiedźmin 3 - SDR na NU8002
Wiedźmin 3 - HDR vs. SDR. Przepraszam za Geralta, nie chciał ustać w miejscu
Wiedźmin 3 - HDR na NU8002
Wiedźmin 3 - SDR na NU8002
Smart TV

Tutaj mamy w zasadzie powtórkę z poprzedniego roku z paroma dodanymi funkcjami. Układ jest niemal ten sam, poza tym, że skrajne lewe ikony (ustawienia, źródła, sklep z aplikacjami, wyszukiwanie oraz nowość: powiadomienia) ukryte są za hamburgerowym menu, które rozwija się po najechaniu na nie kursorem. Dalej wiele ikon rozwija drugorzędne menu w drugim, wyższym rzędzie – w ustawieniach mamy dostęp do szybkiej zmiany trybów obrazu, dźwięku, trybu gry itd., w źródłach – do poszczególnych źródeł, wiele aplikacji umieszcza tam rekomendowane dla nas bądź po prostu popularne treści. Z nowości dostajemy obsługę SmartThings, czyli smart-domu w wykonaniu Samsunga. Jeśli mamy w domu (i w jednej sieci) inne urządzenia IoT kompatybilne ze SmartThings, jak smart-lodówki, smart-pralki, odkurzacze automatyczne i inne tego typu sprzęty, możemy je obsługiwać z poziomu aplikacji w telewizorze. Niestety, nie posiadam w mieszkaniu tego typu sprzętu, przetestować więc mogłem jedynie głębszą integrację z funkcjami telefonu – dostawałem np. powiadomienia z kalendarza, mogłem przeglądać galerię zdjęć itd. Konwergencja sprawdza się też w drugą stronę – aplikacja SmartThings w telefonie pozwalała także na sterowanie telewizorem, obsługę klonowania ekranu (w obie strony) itp.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Gaming

W tym roku Samsung mocno stawia na graczy. Wszystkie telewizory koreańskiego producenta wyposażone w 120Hz matryce obsługują m.in. FreeSync oraz VRR (tych nie miałem jednak jak przetestować z racji braku odpowiedniego sprzętu), a input lag obniżony został jeszcze bardziej (obecnie oscyluje w granicach 15ms). Jednak to, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to upłynniacz działający w trybie gry. W tym miejscu przypomnę, na czym polega tryb gry: wyłącza on niepotrzebną obróbkę obrazu, aby nie dodawać dodatkowego opóźnienia sygnału, tzw. input lagu. Przypomnijmy: input lag to nic innego jak czas, który mija od wykonania akcji na kontrolerze (np. naciśnięcia przycisku, czy ruchu analogiem) do wyświetlenia jej na ekranie (np. ruch postaci w grze). Wśród wyłączanych elementów obróbki obrazu zawsze znajdowały się także układy kompensacji ruchu (a w skrajnych przypadkach nawet strefowe wygaszanie podświetlania).

telewizor pozwala na włączenie upłynniacza bez podnoszenia input lagu powyżej 30ms

Game Motion Plus

Procesory obrazu w tegorocznych modelach są jednak na tyle wydajne (lub algorytmy na tyle zoptymalizowane), że telewizor pozwala na włączenie upłynniacza bez podnoszenia input lagu powyżej 30ms! Przy włączonym trybie Game Motion Plus (czyli odpowiednik AMP dla trybu gry) Nic nie stoi na przeszkodzie, by w grze o niższym framefrate’cie uzyskać obraz płynniejszy, niż generuje go w rzeczywistości konsola: pseudoefekt 60FPS! Naturalnie, jak zawsze w wypadku upłynniaczy będzie to powodować pewnie artefakty, w końcu telewizor będzie zgadywał 50% wyświetlanych klatek, jednak przy dynamicznych, pełnych ruchu grach, np. szybkich shooterach, płynność jest na tyle istotna, że moim zdaniem można sobie pozwolić na pewne ustępstwa.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Wady

Tak jak wspominałem wcześniej, koreańscy inżynierowie znacznie poprawili pracę lokalnego wygaszania, które nie działa już tak agresywnie, jak wcześniej, nie widujemy tak często pracujących kolumn światła. Niestety, pewien inny błąd zrobił się bardziej widoczny – bardziej intensywnie zdaje się pracować tzw. frame-dimming (czyli przyciemnianie całego panelu przy niskim uśrednionym poziomie jasności i rozjaśnianie całości przy wysokim ABL). Widoczne jest to zwłaszcza podczas oglądania filmów z napisami, w których wyraźnie widzimy fluktuację jasności bieli. Nie jest to nic, czego nie da się poprawić aktualizacją oprogramowania, ale jest mocno zauważalne nawet dla przeciętnie wprawionego oka.

Drugą wadą (choć to już czysto subiektywne odczucie) jest to, przez co z ubiegłorocznej serii wolałem wybrać model MU8002 od MU7002 – półmatowe wykończenie matrycy. Przy tak efektywnych filtrach redukujących odbicia, jakie widzimy w Samsungach w wysokim połysku żal widzieć w tak dobrze wyważonym modelu, jakim jest NU8002, półmat, który powoduje silne zamleczenie obrazu i redukcję postrzeganego kontrastu przy mocniejszym świetle. Owszem, na półmacie nie otrzymujemy lustrzanych refleksów, ale co z tego, skoro reszta staje się blada. Wiem jednak, że zwolenników połysku jest tyle samo, co półmatu, nie zamierzam więc nikogo przekonywać do słuszności mojego zdania. Zresztą, to w końcu recenzja, a ta z definicji jest subiektywna.

Skok do przodu, krok w tył

Tak jak miło jest widzieć usprawnienia w jakości obrazu względem ubiegłorocznej serii, tak przykro widzieć odejście od tak fenomenalnego pomysłu, jakim był one-connect box. W tym roku w żadnym telewizorze Samsunga nie uświadczymy już małego one-connecta, tylko duże, pieszczotliwie zwane VHS-ami, dostępne z seriami Q7FNA, Q8CNA oraz Q9FNA. Przedstawiciele firmy argumentują rezygnację z tego rozwiązania frustracjami klientów, którzy mieli już wyprowadzone przewody tunelami i nie mieli co zrobić z wiszącym modułem OCB, albo na zbyt krótki przewód od niego. Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem byłaby np. możliwość zadokowania w jakiś sposób modułu w/za obudową telewizora, bądź po prostu umożliwienie dokupienia dłuższego przewodu łączącego moduł z panelem. Nie jest na szczęście tak, że producent pozostawił nas kompletnie bez możliwości pochowania przewodów. Tył obudowy wyposażony został w specjalne rynienki, którymi możemy poprowadzić część przewodów do stopy telewizora i wypuścić je przez nią. Jest to jakieś rozwiązanie, choć moim zdaniem one-connect był dużo fajniejszą opcją.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Król midrange’u, ale co dalej?

Kolejny rok z rzędu potwierdza się, że trudno znaleźć bardziej opłacalny telewizor od serii step-up Samsunga. Pytanie jednak, co w segmencie premium? Obawiam się, że jeden Q9FN (umówmy się, Q8DN to jednak zauważalnie słabszy, a jednocześnie póki co bardzo drogi produkt) to za mało, żeby odzyskać utraconą – i to bardzo dotkliwie – pozycję lidera segmentu premium, jaką jeszcze półtora roku temu miał koreański gigant. Niemniej, NU8 jest na tyle dobrze wypozycjonowanym produktem, że pewnie za parę miesięcy także wyląduje w zestawieniu best buy na tym blogu. No, chyba, że Sony mocno obniży do tego czasu cenę XF90, to kto wie…

Jak zawsze zapraszam do pytań w komentarzach.